Skarbczyk pamięci. Poeci okolic Orońska - Inicjał

Idź do spisu treści

Menu główne:

Skarbczyk pamięci. Poeci okolic Orońska

Oferta > Różne, poszczególne ksiązki

SKARBCZYK PAMIĘCI. POECI OKOLIC OROŃSKA

autor: Tomasz Palacz
wydawca: Inicjał
ISBN 83-911435-5-4
156x240, str 296, oprawa twarda

25,00 zł Dodaj

SKARBCZYK PAMIĘCI. POECI OKOLIC OROŃSKA
autor: Tomasz Palacz
wydawca: Inicjał
ISBN 83-911435-5-4
156x240, str 296, oprawa twarda



W Orońsku, kultowej dla sztuki miejscowości, kwitła od czasu do czasu także samorodna twórczość literacka. Ciekawym jej wyrazem był dorobek trojga poetów: w XVII w. ks. Jacka (Hiacynta) Przytockiego, w szczególności z utworami kryptonimowymi, w XVIII w. Feliksa Gawdzickiego, z wierszami przypisywanymi Stanisławowi Trembeckiemu, i w XIX w. Amelii Pruszakowej, stanowiący przyczynek do oceny kulturalnych zainteresowań kobiet w XIX w. Dwaj pierwsi są znani tylko historykom literatury, o Pruszakowej milczą wszelkie opracowania. Ich dorobek twórczy, nawet w ułomkach – jak do tej pory – jest całkowicie nieznany szerszemu kręgowi czytelników.
Z całą pewnością nie była to literatura uprawiana zawodowo, choć niekiedy służyła głoszeniu przekonań autora. Tak było, kiedy ks. J. Przetocki pisał wiersze religijne, które były w jakiejś formie przedłużeniem jego działalności duszpasterskiej i kaznodziejskiej, ale już inaczej przedstawiała się sytuacja z jego utworami świeckimi, służącymi głównie rozrywce i zabawie.
F. Gawdzicki z kolei był poetą rokoka, piewcą wdzięku, urody i zabawy, ale z drugiej strony był poetą-patriotą, uczestnikiem starań o polityczne odrodzenie i uratowanie bytu Rzeczypospolitej. Natomiast zdecydowanie osobistą była poezja A. Pruszakowej. Znaczna jej część powstała właśnie w Orońsku, dziedzicznej wsi, gdzie po owdowieniu przeżyła schyłkowe 15 lat. Tam też stworzyła ważny dla regionu w połowie XIX w., oddziałujący na okoliczną inteligencję i ziemiaństwo ośrodek sztuki i kultury. Wcześniej w Orońsku mieszkał i zapewne pisał także F. Gawdzicki, towarzysząc siostrze, Marii Radziwiłłowej na jej dożywociu. Później zresztą osiadł na stałe w sąsiednim Dobrucie, gdzie na starość uprawiał poezję dydaktyczną. Wreszcie ks. J. Przetocki, proboszcz w pobliskiej Wysokiej, później także dziekan radomski, miał z Orońskiem luźne związki, ale zapewne tu bywał, tak jak bywał w wielu dworach ziemiańskich w okolicy, czego świadectwem jest jego twórczość.

O autorze:
Tomasz Palacz urodził się w 1934 r. w Lubomierzu (k. Mszany Dolnej). Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1957 r. związany z regionem radomskim. Działacz oświatowo-kulturalny, dyrektor Muzeum Okręgowego w Radomiu (1975-1983), a następnie od 1983 r. dyrektor centralnej instytucji rzeźby – Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, od 2004 na emeryturze. Kawaler Orderu Odrodzenia Polski oraz innych odznaczeń państwowych, resortowych i regionalnych.
Uczestnik życia publicznego, współorganizator i działacz regionalnych i ogólnopolskich stowarzyszeń kulturalnych. Wydawca, redaktor i współpracownik pism społeczno-kulturalnych i specjalistycznych: Rocznika Muzeum Radomskiego,
Rocznika ,,Rzeźba Polska”, Kwartalnika Rzeźby ,,Orońsko”. Badacz i popularyzator dziejów regionu. Autor licznych artykułów i prac poświęconych tematyce historyczno-artystycznej i kulturalnej, w tym wydawnictw dotyczących dziejów Szydłowca i regionu szydłowieckiego. Wydał także kilka książek opartych na rozległych i wnikliwych badaniach źródłowych: Czarnolas Jana Kochanowskiego (1986), Orońsko – miejsce i ludzie (1997), Człek – Boże igrzysko. Jan Kochanowski w Radomskiem (1998).

SPIS TREŚCI

Wstęp 5 – 8
Ks. Jacek (Hiacynt) Przetocki 9-81
Literatura Baroku 11-14
Biografia 15-18
Bibliografia 19-28
Twórczość 29-76
Przypisy 77-81

Feliks Gawdzicki 83-190
Literatura Oświecenia 85-92
Biografia 93-109
Bibliografia 111-128
Twórczość 129-182
Przypisy 183-190

Amelia Pruszakowa 191-288
Literatura Romantyzmu w kraju 193-202
Biografia 203-233
Bibliografia 235-238
Twórczość 239-284
Przypisy 285-288
Indeks osób 289
Spis ilustracji 290

....................................................................................

FRAGMENT
KSIĄŻKI

Amelia Klara Józefa Anna z Christianich Pruszakowa5), dziedziczka dóbr Orońsko, mecenaska sztuki, poetka i śpiewaczka, urodziła się 2 września 1815 r. w Rzeszowie, w ówczesnej Galicji Austriackiej.
Była córką Franciszka Ksawerego Christianiego6), herbu Jarosław, i Amelii Petroneli z Hiblów. Ojciec Amelii Pruszakowej od 1791 r. służył w austriackiej dyrekcji dróg i spławów. Przeszedł tam wiele stopni służbowych aż do stanowiska zastępcy dyrektora galicyjskiej dyrekcji budowy dróg i mostów. Dał się poznać jako zdolny inżynier i sprawny organizator, a poza tym, pracując w okolicach Dukli i Jasła, nawiązał stosunki z miejscową inteligencją i ziemiaństwem, co ułatwiło mu później karierę w Królestwie Polskim. W Galicji poznał go Tadeusz A. Mostowski, minister Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych Królestwa. Później, staraniem hrabiego Małachowskiego z Końskich, został w 1819 r. powołany na stanowisko dyrektora generalnego tworzonej wówczs Dyrekcji Dróg i Mostów Królestwa Polskiego w Warszawie. Na tym stanowisku, zajmując go aż do śmierci w 1842 r., położył wybitne usługi państwu, budując podstawowy kościec drogowy Królestwa, przeszło 2000 km dróg bitych i szereg mostów, organizując równocześnie niezbędną kadrę i służby oddawanych do użytku dróg. Dla potrzeb tworzonego systemu był także autorem i edytorem wielu specjalistycznych opracowań technicznych oraz wydawcą prac artystycznych dokumentujących dokonania budowlane. Christiani otaczał się specjalistami, których często, wobec niedostatku kadrowego na miejscu, sprowadzał z zagranicy. Ludzie ci byli nie tylko umysłową elitą techniczną, ale zasilali także wąskie jeszcze wówczas środowisko inteligenckie stolicy, także w jakiejś mierze miast wojewódzkich, w których powstawały agendy budowy i utrzymania dróg. Sam Christiani pracował głównie w Warszawie, mieszkając z rodziną w gmachu dyrekcji przy Nowym Świecie pod ówczesnym numerem 1269. Jako dyrektor ważnego przedsiębiorstwa państwowego służbowo obracał się głównie w kręgach rządowych i urzędniczych centralnego szczebla. Współpracował także z nielicznymi zresztą na terenie kraju instytucjami i stowarzyszeniami naukowymi. Był członkiem Towarzystwa Naukowego w Krakowie, Towarzystwa Naukowego Uniwersytetu i Akademii Medyko-Chirurgicznej w Wilnie. Sam też jako członek Rady Politechnicznej zabiegał o stworzenie w stolicy wyższego szkolnictwa technicznego. Pisał i publikował niezbędne podręczniki i opracowania technologiczne dla potrzeb organizowanego drogownictwa, projektował drogi, sporządził też i opublikował, jako pierwszy w Polsce album technicznych projektów typowych, projekty architektoniczne zajazdów i innych budynków wznoszonych przy powstających drogach. Christiani był także zbieraczem cennych dla nauki obiektów. Znalezione przez siebie i inżynierów przy budowie dróg stare książki i manuskrypty, upolowane rzadkie ptaki i zwierzęta oraz ciekawsze okazy mineralogiczne przekazywał do zbiorów Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i Uniwersytetu Warszawskiego. W 1824 r. przekazał do Muzeum i Gabinetu Rzeczy Przyrodzonych kamienny posąg Kazimierza Wielkiego znaleziony w okolicach Lesznowoli przy wydobywaniu żwiru służącego do budowy traktu krakowskiego. W czasie powstania listopadowego, w którym zresztą osobiście udziału nie wziął, przekazał Uniwersytetowi Warszawskiemu cenny zbiór mineralogiczny składający się z 2462 okazów. Kolekcjonowane zaś mapy, medale bite na pamiątkę zrealizowanych dzieł budowlanych, zbiory biblioteczne i prywatne akta przeznaczył dla spadkobierców. Ale poza licznymi obowiązkami zawodowymi Christiani uczestniczył też z całą swoją rodziną w życiu kulturalnym ówczesnej Warszawy. (...)


Dorobek literacki Amelii Pruszakowej odnotował w Bibliografii polskiej XIX stulecia Karol Estreicher. W t. III wymienił:

- Poezye Amelii Pruszakowej, Warszawa, druk „Gazety Polskiej”,1869, w 8-ce, str. 212, 1 rub.
-
La giovine fioraja, „Kwiaciarka”, śpiewka na głos sopranowy, z towarzyszeniem fortepianu. Słowa polskie Amelii Pruszakowej, muzyka Antoniego Teichmanna (Nuty).
- Trzy kwiaty, śpiew z towarzyszeniem fortepianu. Słowa Amalii Pruszakowej. Muzyka Antoniego Teichmanna, Warszawa, nakład i sztych Gebethnera i Wolffa, litografia W. Otto. 2 zł.45)

Ale mimo to nie zna Amelii Pruszakowej Literatura polska Gabriela Korbuta, nie zna jej, co dziwniejsze, także Nowy Korbut. Brak też jakichkolwiek informacji o twórczości tej poetki w literaturze naukowej.
Pisała dla siebie, może co najwyżej dla najbliższych, a swojego dorobku nie publikowała. Co prawda rodzina przekonuje, że zamieściła anonimowo kilka wierszy w Kurierze Warszawskim, ale jeśli nawet, pozostała dla swego pokolenia, a i tym bardziej dla współczesnego czytelnika, poetką nie znaną.
Poszyt jej wierszy przedstawiony do druku przez kogoś z rodziny, może przez syna, był odkryciem i zaskoczeniem dla redaktora „Gazety Polskiej”, który w nocie Do czytelnika napisał:
„Talenta są niezaprzeczenie najpiękniejszym darem nieba, przeznaczone do uwydatnienia estetycznej strony krótkiego naszego żywota: zdawałoby się zatem świętym każdego obowiązkiem pracować nad ich rozwinięciem wedle sił i zdolności, jakie mu przez Stwórcę w udziale się dostały; a przecież ileż tych iskier Boskiego światła gaśnie, nie wydawszy odpowiedniego blasku, i powraca prawie bezwiednie do czystego źródła, z którego na świat spłynęły! Jakże więc cieszyć się winniśmy z odkrycia objawu jakiego talentu, który gdzie skromnym błysnął promieniem; jakże troskliwie dopomagać, aby tę świętą iskrę w płomień rozżarzyć, jak skwapliwie zbierać i przechowywać owoce prac zdolności wyższej, dające dowód ukształcenia, a wpływające bezwarunkowo na rozwój duchowy ludzkości, i tak do zbytku prozaicznej!
Talenta często spoczywają dla braku środków; u zamożnych usypiane bywają z umysłu prawie, przez sprzeczne ich rozwojowi urządzenia społeczne: niejednego więc zadziwi, jeśli w takich oto nieprzyjaznych warunkach talent potrafi korzystać z chwili, kiedy więzy światowe folgują, i upomniał się o prawo istnienia choć w jesieni żywota, z młodzieńczą świeżością i siłą.
Takiemu to wrażeniu uległem czytając pisma pozostałe po zgasłej niedawno ś. p. Amelii Pruszakowej, które nie wahałem się wydać, choćby tylko na dowód, że i w tym razie talent, prawdziwy dar Boski, prędzej czy później stawiane mu w rozwoju przeszkody światowe zwalczyć potrafił. Na koniec mam i to przekonanie, że rzewność, romantyczność i humor, cechujące poezje ś. p. Amelii Pruszakowej, nie jedną chwilę czytającym uprzyjemnić potrafią, a w sercach licznych jej przyjaciół i znajomych obudzą miłe wspomnienie Autorki”46).

Trudno określić na czym polegała praca redaktora przygotowującego to wydawnictwo. Być może jego dziełem był mechaniczny podział utworów na dwa bloki: pierwszy obejmował różne wiersze, licząc 179 utworów, drugi zawierał sonety, w tym 36 Sonetów oryginalnych i 57 sonetów tłumaczonych z języka francuskiego. Wszystkie utwory w poszczególnych grupach są opatrzone kolejnym numerem, niektóre, w tym wszystkie sonety, także indywidualnymi tytułami. Nie wiadomo natomiast, czy uszeregowanie utworów zależało od redaktora, czy też przeniósł on do wydawnictwa chronologiczny układ tekstów z rękopisu. Wiadomo bowiem, że przynajmniej część tekstów, z całą pewnością powstałe w czasie choroby poetki, spisywane były przez domowników. Waleria Konopnicka, domownica i przyjaciółka pań orońskiego domu, w liście do Heleny Pruszakowej, synowej Amelii, pisała: Niech Pani sobie wyobrazi, że wczoraj nasza kochana chora, myśląc o powrocie swojego syna, prześliczny sonet ułożyła i podyktowała go przy świecy p. Apolinaremu [Schouppé]. Później dopiero przepiszemy go i poszlemy Pani 47).
A więc pewnie autorka, albo też domownicy wpisywali powstające wiersze do jakiegoś sztambucha, by później czytywać i upowszechniać je wśród rodziny i przyjaciół. Być może taki właśnie poszyt z tekstami utworów trafił w ręce redaktora „Gazety Polskiej” i to właśnie on mógł być podstawą chronologii wierszy w wydanym tomiku. Ale mogło być także inaczej: wiersze tylko w części zachowują chronologię powstawania. Dowodzić tego może wysunięcie na czoło zbioru wiersza programowego, powstałego zapewne po dłuższych doświadczeniach poetyckich autorki:
1.
Myślę, bo ja myślą żyję ...
Duch przejmuje nią wrażenia,
Serce z niej, jak z czary pije
I nadzieje i wspomnienia.

Piszę, bo ja pisać muszę,
Jak kwiat musi oddać wonię;
Chcąc myśl przelać w inną duszę,
Wierszem nagość jej osłonię.

Kocham, bo w tym szczęście moje
Życiem dzielić się z drugiemi;
Cierpieć wolę niepokoje,
Jak bez czucia żyć na ziemi.

Wierzę, bo bez słońca wiary
Świat ten byłby bez znaczenia;
Jak plon w roli, boskie dary
Giną w duszy bez promienia.48)

Tak więc te cztery czasowniki: myślę..., piszę..., kocham..., wierzę... urastają tu do rangi określających jej filozofię życiową i postawę etyczną, wyznaczających także obszary zainteresowań i wreszcie tematykę twórczą.



 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego